Spokojnie – to tylko rasizm i ksenofobia

rasizm

W ostatnim czasie w Polsce można coraz częściej usłyszeć o stosowaniu przemocy na tle rasowym i narodowościowym. Media społecznościowe komunikują o kolejnych rasistowskich atakach.  Dokąd może zaprowadzić ignorowanie niebezpiecznych zachowań ?

Francuski filozof, pisarz i poeta – Georges Bataille – pisał, że Auschwitz to taki sam znak człowieka, jak Akropol czy piramidy. Auschwitz jest z nami nierozłączne. To mocne słowa, które ukazują, że człowiek w swojej naturze zdolny jest być twórcą rzeczy wspaniałych, podniosłych, budzących podziw i zachwyt, a z drugiej strony jest w stanie odznaczać się czynami strasznymi i przerażającymi – wychodzącymi poza skalę oceny etycznej.

Jak nazwiemy fabrykę śmierci, gdzie ludzkie istnienia były produktem, śmieciem, który należy eksterminować i spalić, by nie pozostało po nich żadne wspomnienie ? Jak podchodzić do świadectw osób, które na własne oczy widziały rozgrzane piece krematoryjne, czuły zapach palonych zwłok i słyszały krzyki tych, którzy nadzy umierali w betonowych, ciemnych pomieszczeniach wypełnionych Cyklonem B? ?

Zastanawiam się na temat tego, czy potrafimy wyciągnąć lekcje z przeszłości. Z przeszłości mrocznej i trudnej, w której ludzie ukazali do czego mogą być zdolni i do czego prowadzi ignorowanie pozornie nic nieznaczących symptomów.

Niepokojące wieści

Śledząc w ostatnim czasie informacje w mediach społecznościowych, spostrzegłem wiele doniesień odnoszących się do rasistowskich ataków na obcokrajowców lub Polaków, co Polskę postrzegają trochę inaczej, aniżeli jedyny bastion prawdy i honoru. Ową lawinę zapoczątkowała wiadomość o pobiciu profesora Jerzego Kochanowskiego w warszawskim tramwaju linii 22. Profesor Uniwersytetu Warszawskiego rozmawiając ze swoim znajomym – również wykładowcą – po niemiecku, dostał agresywny komunikat od pasażera, żeby rozmawiał w języku polskim. Profesor Kochanowski miał odpowiedzieć, że nie zamierza tego robić i padł przez to atakiem agresji współpasażera, któremu nie pasował język niemiecki oraz fakt jego używania w komunikacji miejskiej. Po tym wydarzeniu i publikacji całego zajścia przez studentkę Uniwersytetu Warszawskiego – podopieczną profesora Kochanowskiego – Internet został zalany niepokojącymi informacjami o kolejnych rasistowskich zachowaniach.

Ludzie publikowali (i wciąż publikują) wydarzenia, w których obcokrajowiec,lub nasz krajan padł ofiarą skrajnego nacjonalizmu. Doniesienia świadków mówią o sytuacjach, w których m.in. dwie Azjatki spotkały się z niewybrednymi komentarzami na temat ich pochodzenia i tego, że Polska to kraj dla Polaków, a nie dla migrantów. Inna dziewczyna pisze, iż podczas rozmowy ze swoim chłopakiem o Bałkanach (naprawdę nie rozumiem dlaczego akurat Bałkany stały się płachtą na pijanego byka) ten sam jegomość, który później do Azjatek perorował o wielkiej Polsce, do nich też zaczął czynić niedyskretne dygresje. Absurdem w całej tej sytuacji było to, że agresor kazał chłopakowi, który rozmawiał ze swoją kobietą o Bałkanach, śpiewać hymn Polski.

Rozumiem że w tym miejscu wszyscy dla, których Polska jest Ziemią Świętą i Narodem Wybranym powiedzą, że to manipulacja, kłamstwo i bujda. Być może ktoś miałby ochotę odpowiedzieć na powyższe przykłady, że to zachodnia retoryka kłamstwa, zepsuty liberalizm i eurokołchoz. Rozumiem.

Ale jakbym miał w takim razie podchodzić do sytuacji, których sam byłem świadkiem. Jak miałbym ustosunkować się do doniesień, które słyszałem na własne uszy – chociażby takich jak to, że mój znajomy pochodzący zza granicy był w tym roku ofiarą – z pozoru niewielkiego – rasistowskiego ataku na swoją osobę. Został nazwany żółtkiem i ktoś kazał mu wracać do swojego kraju. Jakże miałbym podchodzić do tego typu doniesień ? Ignorować, traktować jako nie wiele znaczące wybryki pijanych gówniarzy ? Jako niewinne przekomarzania pomiędzy znajomymi ?

Cytując Leszka Kołakowskiego:

‚Pogarda dla prawdy niszczy naszą cywilizację nie mniej aniżeli fanatyzm prawdy. Zobojętniała większość oczyszcza pole dla fanatyków, których zawsze dość się znajdzie”.

W opozycji wobec obojętności

W niniejszym tekście chciałem zwrócić uwagę na niepokojące zjawisko jakim jest ignorancja wobec rasistowskich zachowań. Ignorancja oraz wzmożony fakt występowania patologicznych sytuacji wykrzywiających znaczenie pojęcia patriotyzmu, chrześcijaństwa oraz historii Polski. Powoływanie się na religijne lub państwowe symbole, które mają być pretekstem do szerzenia nienawiści i przemocy jest zjawiskiem niebezpiecznym i mogącym mieć w przyszłości fatalne skutki. Przykładem tego może być wojna w krajach byłej Jugosławii, gdzie ważnym wyznacznikiem tożsamości etnicznej była wyznawana religia. Wioski oraz miasta, w których koegzystowali na co dzień ze sobą muzułmanie oraz chrześcijanie prawosławni i katolicy zamieniły się w krwawe pola bitew.

Masakra w Srebrenicy, czyli masowe egzekucje wykonane na około 8373 muzułmańskich mężczyznach i chłopcach przez paramilitarne oddziały Serbów (którzy powoływali się na tożsamość prawosławną) jest uznawana za największe ludobójstwo w Europie od czasu II Wojny Światowej. Po wkroczeniu serbskich wojsk do Srebrenicy miasto zostało kompletnie zniszczone – pozostała jedynie prawosławna cerkiew stojąca na wzgórzu wznoszącym się ponad miejscowością.

Auschwitz to znak człowieka taki sam, jak akropol i piramidy. Masakra w Srebrenicy to taki sam znak człowieka, jak lądowanie pierwszego człowieka na księżycu i przekazanie sobie znaku pokoju pomiędzy wyznawcami różnych religii na Światowym Dniu Modlitwy o Pokój w Asyżu.  

Historia pokazała nam niejednokrotnie dokąd prowadzi droga przemocy i nienawiści.

Chyba nie powinniśmy tego ignorować. 

Comments

comments